Dla niektórych bariera 10% przyjęła się jako odnośnik do rentowności. Poniżej wchodzimy na aktywa bezpieczne, powyżej na ryzykowne. Dla niektórych to dużo, szczególnie tych, którzy operują na kwotach w okolicach mln, dla niektórych to mało - mówię tu o osobach z kapitałem poniżej 20 tyś. Wiem po sobie jaki miałem zapał na początku drogi. Ze 100 zł chciałem zrobić 10.000 zł w tydzień, a na informacje 10% rocznie śmiałem się komuś w twarz. Ale zszedłem już na ziemię :)
Wracając do tematu postu.
Dlaczego 10% jest pojęciem względnym ? Bo zależy od czego ten procent liczymy. Na chwilę obecną doszukałem się 3 podejść do tego :
1. Załóżmy, że wpłacamy 10.000 zł na swój rachunek maklerski. Wykonujemy parę ruchów, parę stratnych, parę zyskownych i sumarycznie jesteśmy 1.000 zł do przodu...czyli 10%.
2. Załóżmy, że wpłacamy 10.000 zł na swój rachunek maklerski.Otwieramy jedną pozycję przy ryzyku straty 2% ( 200 zł ) i zamykamy ją na RR 5 ( czyli zysk 1000 zł ). Czyli mamy na koncie 11.000 zł, ale ta jedna transakcja dała, na siebie samą, zarobić 500% !!! Wynik końcowy ten sam, ale jaki procent nam wyszedł !!!
3. Załóżmy, że wpłacamy 10.000 zł na swój rachunek maklerski. Wykonujemy parę ruchów, parę stratnych, parę zyskownych i sumarycznie jesteśmy 1.000 zł do przodu, ALE te nasze początkowe 10.000 zł jest tylko ułamkiem całego naszego portfela inwestycyjnego jaki posiadamy w wysokości np. 200.000 zł. Zarabiając 1.000 zł, tak naprawdę powiększyliśmy swój portfel o 0,5 %.
Można też i w drugą stronę. Mamy trzech inwestorów :
Inwestor A : Przeznaczyłem na inwestycje w nieruchomości 100.000 zł i po roku zarobiłem 10%, czyli 10.000 zł.
Inwestor B : Przeznaczyłem na inwestycje w jedną nieruchomość 10.000 zł i po roku zarobiłem 10%, czyli 1.000 zł.
Inwestor C : Mam 2 mln. zł. W tym roku na rynku nieruchomości zarobiłem 10% swojego portfela inwestycyjnego, czyli 200.000 zł.
Jak sami widzicie możliwości prezentowania tych samych wyników są bardzo różne. Dodatkowo każda z tych metod jest prawidłowa, wszystko bowiem opiera się o punkt widzenia.
W niedługim czasie postaram się umieścić mój sposób na zarządzanie nie tylko jedną pozycją, ale też całym portfelem inwestycyjnym. Dla niektórych pewnie nie będzie to nowość, ale może znajdą się tacy, którzy zarobią dzięki temu parę dodatkowych % bez zwiększania poziomu ryzyka.
czwartek, 19 listopada 2015
DAX30 - aktualizacja.
Niestety kontrakty na DAX'a okazały się ostatnio bardzo popularne, co przyczyniło się do wybicia na SL mojego SHORT'a.
Pozycja była wcześniej zabezpieczona, więc nie straciłem na tym zleceniu.
Przechodzę dalej i szukam kolejnych możliwości.
Pozycja była wcześniej zabezpieczona, więc nie straciłem na tym zleceniu.
Przechodzę dalej i szukam kolejnych możliwości.
środa, 18 listopada 2015
Czy inwestowanie w mieszkania i domy ma jeszcze sens?
W tytule posta specjalnie nie odniosłem się do słowa "nieruchomości", ponieważ istnieją również rynki niruchomości komercyjnych ( sklepy, bary, restauracje, magazyny itp.) a te mają się troszkę inaczej, niż nieruchomości mieszkalne. Jeden z inwestorów, który porusza się na tym rynku, ma w swoim portfelu zaledwie 8% nieruchomości mieszkalnych.
Oczywiście kto by nie chciał kupić czegoś i mieć dochód w każdym miesiącu, niezależnie od tego czy się pracuje czy nie? Taki jest główny cel ludzi z pokolenia kapitalizmu. Oczywiście można go osiągnąć na wiele sposobów. Jeden inwestuje w domy, inny w akcje z dywidendami, a kolejny w biznesy.
Pozwolę sobie na zamieszczenie linku do bardzo ciekawego artykułu związanego z inwestowaniem w nieruchomości mieszkalne na naszym rynku. Miłej lektury.
Czemu strategia Kiyosakiego nie sprawdza się w Polsce
Oczywiście kto by nie chciał kupić czegoś i mieć dochód w każdym miesiącu, niezależnie od tego czy się pracuje czy nie? Taki jest główny cel ludzi z pokolenia kapitalizmu. Oczywiście można go osiągnąć na wiele sposobów. Jeden inwestuje w domy, inny w akcje z dywidendami, a kolejny w biznesy.
Pozwolę sobie na zamieszczenie linku do bardzo ciekawego artykułu związanego z inwestowaniem w nieruchomości mieszkalne na naszym rynku. Miłej lektury.
Czemu strategia Kiyosakiego nie sprawdza się w Polsce
poniedziałek, 16 listopada 2015
DAX 30 CFD SHORT
Poruszając się na wykresach miesięcznych i dziennych, nigdy bym nie przypuszczał, że będę miał ręce pełne roboty.
Nie wiele czasu upłynęło od otwarcia pozycji na CADJPY, gdy pojawiła się kolejna okazja do rozpatrzenia, tym razem na DAX30.
Na wykresie MN widać utworzenie się trendu spadkowego ( zygzag ). Nie jest to do końca uformowany trend i pewny, gdyż patrząc wstecz widać, że jesteśmy w trendzie wzrostowym.
Na D1 widzimy jak cena przebija wsparcie oraz linie trendów wzrostowych, tworząc typową sytuację odwrócenia trendu.
Na chwilę obecną zlecenie jest już zabezpieczone i czekam na realizację planu w którymkolwiek kierunku - mam nadzieję, że w moim przewidywalnym ;)
Nie wiele czasu upłynęło od otwarcia pozycji na CADJPY, gdy pojawiła się kolejna okazja do rozpatrzenia, tym razem na DAX30.
Na wykresie MN widać utworzenie się trendu spadkowego ( zygzag ). Nie jest to do końca uformowany trend i pewny, gdyż patrząc wstecz widać, że jesteśmy w trendzie wzrostowym.
Na D1 widzimy jak cena przebija wsparcie oraz linie trendów wzrostowych, tworząc typową sytuację odwrócenia trendu.
Na chwilę obecną zlecenie jest już zabezpieczone i czekam na realizację planu w którymkolwiek kierunku - mam nadzieję, że w moim przewidywalnym ;)
piątek, 13 listopada 2015
Analiza portfela modelowego - WIG
Spójrzmy na to co dzieje się na naszym parkiecie.
Analiza techniczna :
Z szerszej perspektywy ( wykres miesięczny ) poruszamy się w bardzo wąskim kanale bocznym. Cena parokrotnie odbijała się od poziomu okolic 50 000 zł. Ostatnie wybicie ( czerwony prostokąt ), ponownie cena została wyrzucona w rejony 55 000 zł. Czerwoną strzałką zaznaczyłem powrót ceny do momentu zaistnienia samego ruchu. W czerwonym kółku pokazane jest minimalne przebicie poprzedniego najwyższego szczytu, który znajduje się na tym poziomie podaży.
EDIT : Najmocniej was przepraszam. Analizę zamieściłem na podstawie zdjęcia nr.1. Dopiero po fakcie publikacji zdałem sobie sprawę, że program nie przesunął automatycznie wykresu w prawo i ta analiza jest już dawno nie aktualna. Aktualna sytuacja na WIG-u na wykresie miesięcznym jest zamieszczona na obrazku niżej. Wykres D1 jest aktualny. Dlatego pewnie niektórzy z was mogli się dopatrzeć rozbieżności między wykresami MN ( miesięcznym ) i D1.
Na wykresie D1 widzę dwie możliwości zajęcia pozycji do kupna. ( po fakcie każdy jest mądry ;) ) Jedna z nich ( zielony prostokąt ) została już zanegowana ruchem powrotnym. W miedzy czasie utworzył się nam opór, który w bardzo wyraźny sposób wyznacza granicę. Jeśli zostanie przełamany, może stać się świetnym miejscem do szukania okazji zakupowych.
Strefa z której wyszło podbicie ceny ( czerwony mały kwadrat na dole ), została już wykorzystana i obecnie znajdujemy się w powtórce z rozrywki. Takie ponowne powroty mają to do siebie, że są słabsze niż pierwszy powrót, ale jeśli się dobrze przyjrzeć stworzył się nam kanał boczny i można połasić się na trzecie odbicie z targetem w okolicach 51 500 zł.
Analiza fundamentalna :
Nowy rząd, wizja dodatkowego opodatkowania inwestycji giełdowych - zapobiegających spekulacji. Powodują niepokój u inwestorów, którzy wycofują się z inwestycji giełdowych. W raz z odpływającym kapitałem możemy mieć problemy z wybiciem ceny, gdyż wszyscy będą chcieli upłynnić swoje aktywa.
Patrząc na wykres miesięczny można zaobserwować, od czasu ostatniej większej przeceny, pewien schemat : konsolidacja ( 2011-2012 ), wybicie, konsolidacja, wybicie i obecnie mamy konsolidacje. Czy będziemy mieli kontynuację tego schematu, czy też zostanie on zanegowany, okaże się prawdopodobnie już niedługo.
Analiza techniczna :
Z szerszej perspektywy ( wykres miesięczny ) poruszamy się w bardzo wąskim kanale bocznym. Cena parokrotnie odbijała się od poziomu okolic 50 000 zł. Ostatnie wybicie ( czerwony prostokąt ), ponownie cena została wyrzucona w rejony 55 000 zł. Czerwoną strzałką zaznaczyłem powrót ceny do momentu zaistnienia samego ruchu. W czerwonym kółku pokazane jest minimalne przebicie poprzedniego najwyższego szczytu, który znajduje się na tym poziomie podaży.
EDIT : Najmocniej was przepraszam. Analizę zamieściłem na podstawie zdjęcia nr.1. Dopiero po fakcie publikacji zdałem sobie sprawę, że program nie przesunął automatycznie wykresu w prawo i ta analiza jest już dawno nie aktualna. Aktualna sytuacja na WIG-u na wykresie miesięcznym jest zamieszczona na obrazku niżej. Wykres D1 jest aktualny. Dlatego pewnie niektórzy z was mogli się dopatrzeć rozbieżności między wykresami MN ( miesięcznym ) i D1.
Błędny rysunek
Poprawny rysunek
Na wykresie D1 widzę dwie możliwości zajęcia pozycji do kupna. ( po fakcie każdy jest mądry ;) ) Jedna z nich ( zielony prostokąt ) została już zanegowana ruchem powrotnym. W miedzy czasie utworzył się nam opór, który w bardzo wyraźny sposób wyznacza granicę. Jeśli zostanie przełamany, może stać się świetnym miejscem do szukania okazji zakupowych.
Strefa z której wyszło podbicie ceny ( czerwony mały kwadrat na dole ), została już wykorzystana i obecnie znajdujemy się w powtórce z rozrywki. Takie ponowne powroty mają to do siebie, że są słabsze niż pierwszy powrót, ale jeśli się dobrze przyjrzeć stworzył się nam kanał boczny i można połasić się na trzecie odbicie z targetem w okolicach 51 500 zł.
Analiza fundamentalna :
Nowy rząd, wizja dodatkowego opodatkowania inwestycji giełdowych - zapobiegających spekulacji. Powodują niepokój u inwestorów, którzy wycofują się z inwestycji giełdowych. W raz z odpływającym kapitałem możemy mieć problemy z wybiciem ceny, gdyż wszyscy będą chcieli upłynnić swoje aktywa.
Patrząc na wykres miesięczny można zaobserwować, od czasu ostatniej większej przeceny, pewien schemat : konsolidacja ( 2011-2012 ), wybicie, konsolidacja, wybicie i obecnie mamy konsolidacje. Czy będziemy mieli kontynuację tego schematu, czy też zostanie on zanegowany, okaże się prawdopodobnie już niedługo.
środa, 11 listopada 2015
Jak rynek zastawia pułapki na niecierpliwych ?
Przykład opiszę na świetnie nadającym się do tego złocie. (GOLD/USD).
Czytanie wykresów z biegiem czasu staje się dużo łatwiejsze. Pewnie niektórzy z was czytając to zdanie nie pamiętają nawet jak uczyli się czytać, dukając literka po literce, aż utworzy się wyraz. Tak samo jest z czytaniem wykresów. Oczywiście samych podejść do tego jest mnustwo i tak naprawdę na jednym gołym wykresie, kilka osób zobaczy zupełnie co innego. Ja przedstawię pułapkę rynku dla tych, którzy posługują się podobnie do mnie strategią i podejściem do ryzyka.
Na poniższym zdjęciu można zobaczyć, że cena jest w bardzo dobrym miejscu. Nie przebiła wyznaczonej strefy, najbliższe zlecenia przeciwstawne ulokowane w okolicach linii spadkowej i następne w okolicach poziomu 1500$ ( duży zysk może się szykować ).
Oczywiście, że może tylko zagranie z takiej pozycji wiąże się ze zdecydowanie większym ryzykiem. Dlaczego tak uważam? Pamiętacie film "E=mc2" i słynny "Paradoks kata"? Analizując to zlecenie od tyłu, tego zlecenia "nie można wykonać".
Na poniższym zdjęciu można zobaczyć, że cena dotarła do wyznaczonego przeze mnie wcześniej poziomu i ma miejsce, aby poszybować w górę. Pierwszym przystankiem jest poziom zaczynający się od 1250$ do 1270$, w tym miejscu znajdować się powinny zlecenia przeciwstawne. Następnie dwa warianty, przebicie wyższej strefy ( zlecenia kupna czyszczą przeciwstawną stronę drabinki i szukają ceny wyżej) lub powrót pod presją podaży do momentu wyjściowego i trzeci wariant ( który się zrealizował ), zejście ceny jeszcze niżej - widać to na poprzednim zdjęciu.
Niektórzy mogą pomyśleć w ten sposób : nie ma na chwilę obecną poziomu przeciwstawnego i cena ma dużą możliwość do poszybowania znacznie wyżej.
Przypominam tylko, że na chwilę obecną jesteśmy w trendzie spadkowym - coraz niższe dołki, a wyznaczona przezemnie strefa jest strefą kontrtrenową, która zrealizowałą swój podstawowy target. Oczywiście nie raz się zdarzało, że tak wyznaczona strefa była początkiem nowego trendu, ale to szczęcie dopomogło ( a raczej kapitał większych odemnie ).
Popatrzmy na wykres D1.
Widać tu jak cena dotarła do poziomu wybicia ceny i bieżące zlecenia zatrzymały ruch spadkowy, ale także nie wybiły jej wyżej. To może oznaczać brak zleceń oczekujących i obecnie zlecenia PKC i PCR zadecydują w którą stronę polecimy. A jak wiadomo sentyment przyszłościowy jest dużo trudniej przewidzieć... no chyba, że masz kryształową kulę i nazywasz się Merlin.
Podsumowując. Ci którzy mają większą skłonność do ryzyka mogą wykorzystać kolejną okazję do kupna złota za dolary amerykańskie. Ci którzy zbędnego ryzyka się wystrzegają, w tym ja :), powinni zaczekać na kolejne okazje inwestycyjne.
Czytanie wykresów z biegiem czasu staje się dużo łatwiejsze. Pewnie niektórzy z was czytając to zdanie nie pamiętają nawet jak uczyli się czytać, dukając literka po literce, aż utworzy się wyraz. Tak samo jest z czytaniem wykresów. Oczywiście samych podejść do tego jest mnustwo i tak naprawdę na jednym gołym wykresie, kilka osób zobaczy zupełnie co innego. Ja przedstawię pułapkę rynku dla tych, którzy posługują się podobnie do mnie strategią i podejściem do ryzyka.
Na poniższym zdjęciu można zobaczyć, że cena jest w bardzo dobrym miejscu. Nie przebiła wyznaczonej strefy, najbliższe zlecenia przeciwstawne ulokowane w okolicach linii spadkowej i następne w okolicach poziomu 1500$ ( duży zysk może się szykować ).
Oczywiście, że może tylko zagranie z takiej pozycji wiąże się ze zdecydowanie większym ryzykiem. Dlaczego tak uważam? Pamiętacie film "E=mc2" i słynny "Paradoks kata"? Analizując to zlecenie od tyłu, tego zlecenia "nie można wykonać".
Na poniższym zdjęciu można zobaczyć, że cena dotarła do wyznaczonego przeze mnie wcześniej poziomu i ma miejsce, aby poszybować w górę. Pierwszym przystankiem jest poziom zaczynający się od 1250$ do 1270$, w tym miejscu znajdować się powinny zlecenia przeciwstawne. Następnie dwa warianty, przebicie wyższej strefy ( zlecenia kupna czyszczą przeciwstawną stronę drabinki i szukają ceny wyżej) lub powrót pod presją podaży do momentu wyjściowego i trzeci wariant ( który się zrealizował ), zejście ceny jeszcze niżej - widać to na poprzednim zdjęciu.
Niektórzy mogą pomyśleć w ten sposób : nie ma na chwilę obecną poziomu przeciwstawnego i cena ma dużą możliwość do poszybowania znacznie wyżej.
Przypominam tylko, że na chwilę obecną jesteśmy w trendzie spadkowym - coraz niższe dołki, a wyznaczona przezemnie strefa jest strefą kontrtrenową, która zrealizowałą swój podstawowy target. Oczywiście nie raz się zdarzało, że tak wyznaczona strefa była początkiem nowego trendu, ale to szczęcie dopomogło ( a raczej kapitał większych odemnie ).
Popatrzmy na wykres D1.
Widać tu jak cena dotarła do poziomu wybicia ceny i bieżące zlecenia zatrzymały ruch spadkowy, ale także nie wybiły jej wyżej. To może oznaczać brak zleceń oczekujących i obecnie zlecenia PKC i PCR zadecydują w którą stronę polecimy. A jak wiadomo sentyment przyszłościowy jest dużo trudniej przewidzieć... no chyba, że masz kryształową kulę i nazywasz się Merlin.
Podsumowując. Ci którzy mają większą skłonność do ryzyka mogą wykorzystać kolejną okazję do kupna złota za dolary amerykańskie. Ci którzy zbędnego ryzyka się wystrzegają, w tym ja :), powinni zaczekać na kolejne okazje inwestycyjne.
Czy w oparciu o książkę Grahama "Inteligenty Inwestor" da się zbudować system inwestycyjny?
O samym wskaźniku którym posługiwał się Benjamin Graham pisałem tutaj. Jak go wykorzystać przy realnych inwestycjach ? O tym parę słów poniżej...
Poprzednio była mowa o zasadzie podziału portfela na dwie równe części: akcyjną i obligacyjną oraz ich wyrównywania w reakcji na wahania rynkowe. Tym razem parę słów o tym jakie akcje radził inwestorom przedsiębiorczym kupować Benjamin Graham i w jakich sytuacjach je sprzedawać.
Metoda numer jeden (następne opiszę w kolejnych wpisach na blogu) jest prosta, ale tak skuteczna, że według Grahama można stosować ją nieomalże w ciemno. Nazwał ją nawet w którymś z wywiadów "idiotoodporną" (z ang. "foolproof"). Polega ona na kupowaniu akcji spółek których kapitalizacja rynkowa jest poniżej dwóch trzecich wartości aktywów bieżących netto (z ang. „net current assets value”). Jest to kupowanie udziału w działającym (i - oby - zarabiającym pieniądze) przedsiębiorstwie po cenie prawie jak z licytacji komorniczej - czyli takiej, jak gdyby firma miała być zlikwidowana a jej majątek wyprzedany. Ta metoda wyceny spółki, traktuje wartość majątku trwałego jako zero oraz zakłada, że wszelkie zobowiązania pokrywane są z aktywów obrotowych - łatwo zbywalnych zapasów, płynnych instrumentów finansowych i gotówki - oczywiście z odpowiednim dyskontem w stosunku do wartości księgowej, wynikającym z "wyprzedaży". W teorii, na koniec zostaje pewna kwota do rozdzielenia między akcjonariuszy (po spłaceniu wszystkich innych wierzycieli, a więc banków, posiadaczy obligacji, itp.). Jeśli ta kwota przypadająca na jedną akcję jest wyższa o 50% od obecnej ceny akcji na giełdzie, akcje spółki należy kupić. Inaczej mówiąc - kupujesz 1zł w gotówce za 67 groszy (lub mniej).
Gdzie tkwi haczyk? Skrajnie zaniżona wycena spółki musi mieć jednak jakieś uzasadnienie. Może to być kiepski sentyment inwestorów – np. spółka należy do niepopularnej w danym okresie branży (obecnie są to na przykład branże budowlana i deweloperska), zawiodła oczekiwania inwestorów (np. znacznie niższe zyski niż prognozowane lub strata zamiast zysków), należy do niepopularnego właściciela, albo co gorsza wszystkie czynniki jednocześnie. Ponadto, spółka może faktycznie być w dużych tarapatach – nie tylko tracić pieniądze - miesiąc po miesiącu konsumując tą wartość likwidacyjną, na którą liczył inteligentny inwestor, ale wręcz być o krok od bankructwa. Dlatego Graham podkreślał wielokrotnie, iż spółki spełniające to kryterium należy kupować grupowo. Kupowanie jednej czy dwóch spółek oznacza narażanie się na zbyt duże ryzyko. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Nie tyle trudno znaleźć kilkadziesiąt spółek, ile trudno znaleźć jakiekolwiek takie spółki (przynajmniej przy obecnym poziomie cen).
Co zrobić (poza czekaniem na okres niższych cen na Giełdzie i ponowną dostępność jakiegoś większego wyboru) gdy to kryterium niedowartościowania spełnia jedynie kilka spółek? Być może sposobem na zmniejszenie ryzyka związanego niskim stopniem dywersyfikacji, jest nałożenie dodatkowych kryteriów finansowych – np. brak straty za ostatnie cztery kwartały łącznie i/lub niskie zadłużenie. Może się jednak okazać że znowu braknie kandydatów do zakupu. Na koniec warto zauważyć, że spółki spełniające kryterium bywają małe lub bardzo małe, co może rodzić trudność zajęcia odpowiednio dużej pozycji, a po zajęciu, trudności z jej zamknięciem.
Jak już uda się skompletować portfel, jakich wyników można oczekiwać? Na bazie wieloletnich doświadczeń, Grahama stwierdził iż w przeciągu 2-3 lat cena zazwyczaj wzrastała do poziomu 100% wartości aktywów bieżących netto (lub wyższej, co oznaczałoby ponad 50% zysku). Dla całego portfela stopa zwrotu była jednak niższa, gdyż w przypadku niektórych spółek taka inwestycja kończyła się mniejszym zyskiem lub nawet stratą. Zauważmy jeszcze, że wynik 50% na przestrzeni około dwóch lat oznacza średnią składaną stopę zwrotu za jeden rok na poziomie około 20%. Wydaje się więc, że oczekiwanie średniego wyniku na poziomie 15% rocznie nie jest absurdalne, przy dodatkowym założeniu konsekwentnego inwestowania w ten sposób przez pięć lat lub więcej (krótkoterminowo należy być bowiem przygotowanym psychicznie i finansowo na możliwość wystąpienia kiepskich wyników). Postaram się w kolejnym wpisie podać ze 2-3 przykłady z niedawnej przeszłości ilustrujące czego można się spodziewać.
Podsumowując, zasady Grahama dla tej metody są następujące:
- Szukamy akcji spółek o C/WK Grahama mniejszym niż 0,67 (C/WK Grahama - tak bywa nazywany stosunek ceny do wartości aktywów bieżących netto spółki przypadającej na jedną akcję).
- Zakupione akcje sprzedać należy po osiągnięciu zysku 50% lub na koniec drugiego roku kalendarzowego następującego po roku zakupu (bez względu na cenę) – zależnie co nastąpi szybciej. Choć Graham o tym nie pisał, sprzedać należy chyba też w sytuacji gdy spółka zostanie przejęta, nastąpi split akcji, lub inna tego typu sytuacja utrudniająca porównywanie ceny aktualnej z ceną zakupu.
- Uwaga: listę uzyskaną w punkcie 1 można dodatkowo zawęzić do spółek które miały dodatnie wyniki za ostatnie cztery kwartały (w praktyce: bieżąca wartość wskaźnika C/Z większa od zera), mają niskie zadłużenie (np. stosunek kapitału własnego do aktywów większy od 50%) i dodatnie przepływy z działalności operacyjnej.
Spółek spełniających warunek C/WK Grahama można szukać pod tym adresem: http://www.akcjegrahama.pl/ncav
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Droga ku giełdowemu spełnieniu. 2026-07-18
Równia pochyła... Na podstawie wyników obecnych i dodatkowych testów lekko zmodyfikowałem strategię, wyłączyłem jedno zagranie z uwagi na ...
-
Moim zdaniem zdrowe poziomy Dla osoby prywatnej, która ma pracę, dziecko, zobowiązania, życie i nie chce się zajechać: Poziom Przyrost m...
-
W wasze ręce oddaję krótki, ale treściwy poradnik dotyczący obligacji, znaleziony na stronie KNFu. Miłej lektury. Anatomia Sukcesu - Krzy...
-
I tak ponownie wszedłem do gry. Niestety wizja zostania milionerem poprzez daytrading doprowadziła do sporego uszczuplenia konta o około 30...






